Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

Peterhof (Pietrodworiec)

Peterhof to podmiejska rezydencja Piotra I, niedaleko Petersburga nad Zatoką Fińską. Pałac miał podkreślać morskie ambicje cara i pokazywać światu, że stać go na równie wystawną rezydencję jaką mają władcy zachodnich mocarstw. Budowę rozpoczęto w 1714 roku. Piotr I aktywnie uczestniczył w powstawaniu Pałacu, tworzył szkice, instrukcje dot. fontann i wskazówki dla budowniczych zespołu pałacowo-parkowego. Nad rezydencją pracował najpierw architekt francuski Jean Leblond, a później Johan Braunstein.

PeterhofWidok na Wielką Kaskadę u podnóża Pałacu. Kaskada została ozdobiona rzeźbami wg projektu Bartolomeo Rastrelliego (architekta carycy Elżbiety). Kaskada ma 42 metry szerokości i składa się 3 wodospadów, które mają po 20 metrów wysokości. Kaskada i fontanny są uruchamiana wiosną (w tym roku było to 23 kwietnia). 

 

Petersburg - Peterhof

Perspektywa z Parku Górnego na: prawe skrzydło pałacu - cerkiew z 5 kopułami.

  

Peterhof

Widok na centralną część Pałacu z Parku Górnego (zwanego też przez Rosjan Górnym Sadem, dlatego że wg pierwotnego założenia był tam sad owocowy).

 

Peterhof

Górny Park w Peterhofie w stylu francuskim. Na zdjęciu widzimy prawe skrzydło Pałacu z pawilonem cerkiewnym.

 

Peterhof

Lewe skrzydło Pałacu czyli pawilon herbowy, na szczycie kopuły umieszczono dwugłowego orła.

 

Peterhof

Kanał Morski, który odprowadza wodę z Wielkiej Kaskady do Bałtyku. Kanał był także drogą przyjazdu gości cara do Pałacu. Gondolami z Petersburga wpływano do kanału i na końcu drogi goście byli witani przez fontanny Wielkiej Kaskady. Kanał zwany też Samsonowskim ma 600 metrów długości.

     

Peterhof

Widok z Dolnego Parku na Carską Cerkiew.

 

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

Dzień zaczął się od padającego deszczu ze śniegiem. Jedynie turyści z Brazylii byli zadowoleni, mogli pierwszy raz w życiu zobaczyć śnieg. Mieli szczęście, w tym roku śnieg spadł wyjątkowo wcześnie (12 października). Jeszcze wczoraj rano była słoneczna piękna pogoda i złoto-czerwona jesień.

 

Czy w taki ponury i zimny dzień może się coś ciekawego wydarzyć?

 

Nie chciało mi się wychodzić w taką pogodę ale jednak udałem się do Informacji Turystycznej przy ulicy Najświętszej Marii Panny 65, w Częstochowie. Zapytałem jak dojechać do Olsztyna. Bardzo miłe panie wyjaśniły mi, że najlepiej będzie PKSem, bo choć kursują 4 autobusy miejskie to najszybciej dojadę właśnie "pksem" i że za 20 minut odjeżdża z dworca PKS, i będzie jechał 22 minuty do Olsztyna.

Szybko udałem się na dworzec, znalazłem odpowiedni peron, zapłaciłem 4 złote kierowcy i zapytałem: "Gdzie wysiąść?", i usłyszałem: "Będzie pan widział zamek.". Rzeczywiście po 20 minutach zobaczyłem zamek. Wysiadłem na pustym rynku Olsztyna i poszedłem w kierunku wzgórza zamkowego mijając po drodze puste restauracje i pozamykane sklepiki z pamiątkami. Było wyraźnie widać, że deszczowo-śnieżny październikowy poniedziałek jednak nie obfituje turystami. Taki dzień "że i psa wygnać szkoda". Mimo to brama prowadząca w kierunku zamku była otwarta. Zobaczyłem na ośnieżonym wzgórzu bardzo malownicze ruiny zamku z wysoką wieżą.

 

Zamek w Olsztynie

 

Śnieg zasypał ścieżki prowadzące do zamku ale udało mi się dotrzeć do ruin. Tutaj na górze padał już tylko śnieg i była go całkiem gruba warstwa. Z zamku niestety dotrwały do dzisiaj tylko fragmenty murów i wieża o wysokości 35 metrów. Jak to często bywało zamek po okresie świetności stał się źródłem pozyskiwania materiałów budowlanych.

Zamek został zbudowany, na najwyższej w okolicy - Górze Zamkowej przez króla Kazimierza Wielkiego i bronił pogranicza śląsko-małopolskiego. Dzielnie bronił granic aż do roku 1655 kiedy został zdobyty przez Szwedów i później powoli popadał w ruinę.     

Z pierwotnego zamku dużo nie zobaczyłem ale za to ze wzgórza był piękny widok na Jurę Krakowsko-Częstochowską z fantazyjnym skałami wapiennymi, poprzecinanymi ścieżkami i z drugiej strony miasteczko Olsztyn i kościół w dolinie. Pomyślałem, że mieszkańcy zamku 500 lat temu zachwycali się tymi pejzażami tak samo jak ja teraz.     

Nie dziwię się, że te pobudzające wyobraźnie krajobrazy były wybierane tak często jako sceneria do filmów m.in: "Rękopis znaleziony w Saragossie", "Hrabina Cosel",  "Polonia Restituta" i "Demony Wojny". W najnowszym filmie "Klub Włóczykijów" również okolice Olsztyna (m.in. Góra Biakło) okazały się świetnym tłem filmowym.  

 

Widok z Góry Zamkowej

 

Jura Krakowsko - Częstochowska

 

Poszedłem w kierunku tego ładniejszego widoku czyli parku u podnóża zamku. Po drodze spotkałem bacówkę z owcami, które mnie przywitały beczeniem. Bacówka to była przyczepa campingowa z anteną telewizyjną, czyli taki bardziej nowoczesny model pasterstwa. Park okazał się początkiem ścieżki geologicznej Kamieniołom Kielniki.

Bardzo ładnie wyglądały zielono-żółte drzewa na tle śniegu. 

 

Ścieżka Geologiczna Kielniki

 

Ścieżka geologiczna Kielniki

 

Wróciłem na rynek jurajskiego Olsztyna obchodząc zamek dookoła

 

Ruiny zamku w Olsztynie

 

i zachodząc po drodze do kościoła z XVIII wieku, który tak okazale się prezentował ze wzgórza, ale niestety można było wejść tylko do przedsionka.

 

W jednym z rogów olsztyńskiego rynku znajduje się Dom Kultury w którym jest Informacja Turystyczna. W Informacji zastałem panią, która właśnie dzisiaj zaczynała pracę i byłem jej pierwszym klientem. Bardzo ładnie opowiedziała mi o miejscowych atrakcjach, zaopatrzyła w niezbędne mapki i na koniec zaprowadziła na wystawę szopek, która jest niedaleko Domu Kultury. Wystawa niestety jest tylko czynna w weekendy. Wstęp kosztuje 5 złotych. Podziękowałem pani za indywidualne podejście do turysty. Mam nadzieję, że była zadowolona, że swojego pierwszego petenta w nowej pracy. Wróciłem na rynek. Przy rynku znajduje się Poczta, Bank, Policja i Urząd Gminy. Można też coś zjeść. Moje buty nie nadawały się na zimowe wędrówki po szlakach Jury Krakowsko-Częstochowskiej ale jeszcze kiedyś tam wrócę, okolice są naprawdę urokliwe.

 

Do Częstochowy wróciłem (z pięknymi widokami Jury w pamięci mojej głowy i aparatu fotograficznego) autobusem miejskim. Z olsztyńskiego rynku odjazd mają 3 autobusy nr 58, 59 i 67, rzeczywiście autobus jedzie dwa razy dłużej niż PKS, ceny biletów są podobne (bilet MPK kupuje się u kierowcy). Jeśli ktoś chce spędzić więcej dni w Jurze o noclegach przeczytamy: www.niebieskaplaneta.pl/index.php/28-tanie-noclegi

 

Więcej zdjęć Jury koło Olsztyna na https://www.instagram.com/niebieskaplaneta.pl/ 

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

"Krzyczeli żeśmy stumanieni,
Nie wierząc nam, że chcieć to móc.
Laliśmy krew osamotnieni,
A z nami był nasz drogi wódz!

My, Pierwsza Brygada..."

28 lipca 1914 roku rozpoczęła się I Wojna Światowa, 3 sierpnia Józef Piłsudski sformułował I Kompanie Kadrową w sile około 145 żołnierzy.

I Kompania 6 sierpnia wyruszyła z Krakowa, w Michałowicach przekroczyła ówczesną granicę rosyjską. Dotarła 12 sierpnia do Kielc. Po walkach z Rosjanami przy dworcu i z Kozakami na Rynku Miejskim, żołnierze Piłsudskiego zajęli Kielce. Miasto na krótko stało się "stolicą" odtwarzającej się Rzeczypospolitej. Komendę Główną umieszczono w dawnym Pałacu Biskupów dziś Muzeum Narodowe w Kielcach. Obecnie w tym Muzeum znajduje się Mauzoleum Pamięci Marszałka. 5 września doszło do utworzenia Pierwszego Pułku Legionów Polskich pod komendą Józefa Piłsudskiego. W mieście znajdziemy jeszcze więcej śladów tych wydarzeń i pamięci po nich.    

Kto się wówczas spodziewał ("Krzyczeli żeśmy stumanieni"), że ta garstka śmiałków stanie się zalążkiem Wojska Polskiego, które pokona za 6 lat Armię Czerwoną pod Warszawą i zada ostateczny cios Rosji w bitwie nad Niemnem. Wyzwoli większość ziem I Rzeczpospolitej, a wcześniej wkroczy do Kijowa.

Doniesienia prasowe z maja 1920 roku o wyzwoleniu Kijowa przez Wojsko Polskie :

Zajecie Kijowa

 

Popiersie Marszałka w Mauzoleum Józefa Piłsudskiego w Kielcach:

Mauzoleum Piłsuskiego Kielcach

 

Obraz (w środku) "Wejście I Kompanii Strzelców do Kielc 12 VIII 1914 roku", Stanisław Batowski-Kaczor,  w Mauzoleum Józefa Piłsudskiego  

Mauzoleum Józefa Piłsudskiego

 

Mundur Piłsudskiego

 

Informacje praktyczne:

Do Kielc można łatwo i tanio dostać się z Krakowa i Warszawy dzięki ostrej konkurencji cenowej między Polskim Busem, a Lux Expresem. Firmy te prześcigają się w promocjach: Promocja Lux Express  i  Promocja Polski Bus

Uwaga: Gdy zarejestrujemy się w programie PINS Lux Expresu otrzymamy 15 % zniżki na bilety i 50 pkt na start. Zapisujemy się pod linkiem: Rejestracja w programie PINS .

Jeśli ktoś ma ochotę na tureckie specjały: Kebaby w Kielcach

Nocleg w korzystnej cenie można zarezerwować w hotelu Ibis: Nocleg w Kielcach w Ibisie

Na deser kieleckie drożdżówki (adres cukierni: ul. Mała 4) z kanału Pasjonaci Tv na youtube:

 

 

 

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

Propozycja wycieczki z Kielc na Łysą Górę. 

Do Kielc można łatwo i tanio dostać się z Krakowa i Warszawy dzięki ostrej konkurencji cenowej między Polskim Busem, a Lux Expresem. Firmy te prześcigają się w promocjach: Promocja Lux Express  i  Promocja Polski Bus Niestety od 1 kwietnia 2017 Lux Express wycofuje się z Polski, pozostaną tylko przejazdy do Wilna.

Uwaga: Gdy zarejestrujemy się w programie PINS Lux Expresu otrzymamy 15 % zniżki na bilety i 50 pkt na start. Zapisujemy się pod linkiem: Rejestracja w programie PINS .

 

Z Kielc na Łysą Górę jedziemy autobusem miejskim nr 200. Autobus ten jest dużo pewniejszym środkiem komunikacji niż busy prywatnych przewodników.

 

Autobus* nr 200 (MPK Kielce) kursuje w niedzielę i święta. Czas przejazdu autobusu około 1 godziny, cena biletu 4,50 złotych.

 

Autobus zatrzymuje się na parkingu przy Świętokrzyskim Parku Narodowym, z którego prowadzi asfaltowa droga z chodnikiem i szlak pieszy przez las na Łysą Górę.  Przejście jest obliczone na 1 godzinę wolnym krokiem, proponuję iść ścieżką leśną, bo dość dużo samochodów jedzie asfaltową drogą, mimo zakazu wjazdu samochodów do Parku Narodowego. Jeśli ktoś nie ma odpowiedniego obuwia pozostaje spacer chodnikiem wzdłuż drogi. Po drodze spotykamy tablice informujące o miejscowej faunie i florze.

Uwaga: Od 1 lipca 2016 linia autobusowa została przedłużona do Św. Krzyża. 

 

W drodze na Łysą Górę będziemy mijać punkt widokowy na gołoborza. Koniecznie trzeba skorzystać i podziwiać piękną panoramę z gołoborzami pośród Puszczy Jodłowej. Wstęp kosztuje 6,50 złotych (bilet bez zniżek). Jeśli ktoś przyjdzie bardzo wcześnie rano wstęp jest bezpłatny.

 

Gołoborza powstawały w wyniku zamarzania wody w szczelinach skalnych i następnie ich rozsadzaniu przez topniejący lód, proces ten miał początek 2,6 milionów lat temu. Współcześnie tworzenie gołoborzy następuje jedynie w polskich Tarach na wysokościach powyżej 1800 m. n.p.m. Jeśli chodzi o zagranicę to proces ten jest obecnie aktywny na Spitsbergenie. Świętokrzyskie gołoborza powoli zarastają lasem, szczególnie w niższych partiach gór, gdzie okres wegetacji jest odpowiedni długi aby drzewa i krzewy miały wystarczający czas na ekspansje.

 

Przy wejściu na punkt widokowy można zobaczyć fragmenty wału kultowego z czasów przedchrześcijańskich. Naukowcy wykluczają, że wał ten miał znaczenie obronne, służył wyłącznie praktykom religijnym. Niektóre kamienie wału ważą nawet 100 kg. Jan Długosz w swoich kronikach wspominał, że oddawano tam cześć bożkom Lelum i Polelum

 

 

Po obejrzeniu gołoborzy ruszamy w drogę na Łysą Górę (594 m. n.p.m.) i docieramy do Klasztoru Misjonarzy Oblatów gdzie znajduje się Muzeum Klasztorne (zwiedzanie bezpłatne), za oprawadzanie przez przewodnika trzeba uiścić opłatę. Wg legendy Klasztor został założony przez króla Bolesława Chrobrego i nazwany Świętym Krzyżem dlatego, że przechowywane są tutaj relikwie drzewa krzyża świętego.

Prawdziwy rozkwit Sanktuarium przeżywało w okresie panowania Jagiellonów, którzy tutaj często pielgrzymowali (potwierdzone są 24 pielgrzymki królewskie). Do dnia dzisiejszego pozostała tzw. Droga Królewska na Św. Krzyż. Królowie ostatni odcinek pielgrzymki od podnóża Łysej Góry do Klasztoru przebywali pieszo, tak też zrobił król Władysław Jagiełło przed bitwą pod Grunwaldem. 

 

Św. Krzyż

 

Przy Klasztorze znajduje się wieża, z której można podziwiać piękną panoramę Gór Świętokrzyskich (wstęp 5 złotych).

W budynkach klasztornych znajduje się również kawiarnia ze specjałami zakonników i stołówka. Toaleta jest płatna. 

W wyremontowanym północnym skrzydle klasztoru znajduj się 14 nowych miejsc noclegowych, z zapleczem sanitarnym i dostępem do internetu . Godziny Mszy św. sprawdzimy tutaj

 

Na zdjęciu widok z przyklasztornej wieży.

 

Zimowe zdjęcia: http://www.swietykrzyz.pl/kategorie/zima_2014

 

Z Łysej Góry wiedzie wiele szklaków górskich, można się wybrać np. na Łysicę ale jest to całodzienna wycieczka.

 

Warto zajrzeć też do Muzeum Przyrodniczego Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Bilet normalny kosztuje 8 złotych, a ulgowy 4 złote.

 

Po odpoczynku na Łysej Górze wracamy tą samą drogą na parking. Miejsce odjazdu autobusu nr 200 jest dość umowne i trzeba bacznie wyglądać czy już jedzie ale autobus jest punktualny i dojedziemy bezproblemowo do Kielc. Szkoda, że okna są oklejone reklamami, bo to trochę przeszkadza w podziwianiu świętokrzyskich krajobrazów.

 

* Odjazdy autobusu nr 200 z Kielc do Św. Krzyża: http://mpk.kielce.pl/mpk/images/stories/MPK/rozklady/SwKrzyz/200SwKrzyz.pdf 

(przystanek naprzeciwko dworca PKS) 

Powroty do Kielc: http://mpk.kielce.pl/mpk/images/stories/MPK/rozklady/SwKrzyz/200Kielce.pdf

(przystanek Św. Krzyż)

 

Jeśli ktoś ma ochotę na tureckie specjały: Kebaby w Kielcach

Noclegi w korzystnej cenie można zarezerwować w hotelu Ibis: Nocleg w Kielcach w Ibisie

 

Na deser kieleckie drożdżówki (adres cukierni: ul. Mała 4) z kanału Pasjonaci Tv na youtube: